Hanna Bakuła
Wywiad
Hanna Bakuła wciąż niezmiennie kontrowersyjna łapie rzeczywistość i własne wyobrażenia w taki sposób jakby chciała spotęgować pojęcia absurdu, intelektualnego żartu, ironii i zawrzeć to wszystko w swoim twórczym działaniu. Lubi stany spięcia intelektualnego i emocjonalnego. Wchodzi w szranki z najwytrwalszymi i najbardziej nie ustępliwymi przeciwnikami. Jej buta i non konformizm są najbardziej rozpoznawalne Jednakże Bakuła może sobie na tę nonszalancje pozwolić. Jest inteligentna. Jest medialna. Medialna tak dalece jak polskie media pozwoliły kobiecie-malarce być medialną. Jest też dobra w tym co robi i jak to robi. Zatem świetnie obroniła swoją kobiecość, artyzm, feminizm i na swój pożytek wyeksploatowała wszystko to... co w Polsce może uchodzić za niewygodne lub co najmniej niemile widziane. Hanna Bakuła jest tak wyrazista, że nie sposób jej nie zauważyć, ale jest też na tyle wrażliwa, że nie wypada ja zignorować. Nie być na sierpniowej wystawie Hanny Bakuły może być groźnym w skutkach foux pas zarówno towarzyskim jak i artystycznym. O to co mi powiedziała Hanna Bakuła o wystawie, którą organizuje Galeria SD w Wilanowie mieszcząca się przy ul. Kostki Potockiego 22
A.H.
Wiele czasu spędziła Pani w Nowym Jorku. Czym rożni się odbiorca w Stanach od polskiego?
H.B.
Nie wiem, bo to dziwne pytanie. Kiedy mieszkałam w NY w latach 80-90, u nas ciągle nie było rynku w zachodnim pojęciu, więc często robiło się sztukę dla sztuki i nie pieniądze były najważniejsze. Liczył się prestiż. W tej chwili nie jest ważniejszy niż mamona. Pod tym względem niepotrzebnie wróciłam.
A.H.
Moje pytanie zmierzało do tej konkluzji, bo jeśli się wróciło z metropolii, ciekawe jak z tej perspektywy Hanna Bakuła ocenia rynek sztuki w Polsce?
H.B.
Nie oceniam! Nie jestem marszandem, ani historykiem sztuki. Myślę, że jesteśmy, jak zawsze na końcu peletonu, czyli w ogonie. Za mało się ruszamy i to od wieków.
A.H.
Jak Pani postrzega ewolucje swojej twórczości od prac wczesnych po obecne? Czy nastąpiła jakaś zmiana? A jeśli nastąpiła zmiana to czym była spowodowana?
H.B.
Zwykle zmiany powoduje czas i nasz rozwój, lub jego brak. Wolę swoją odwagę z młodości. Z kolei teraz jestem technicznie lepsza o sto razy. Czasy są paskudne i w sercu nie ma miejsca na poważne rozmowy ze sobą, mimo to rozmawiamy bo wiem, ze za chwilę znowu będzie wspaniale. Ostatnie prace są nadzieją na to...
A.H.
Z czego Pani zrezygnowała bądź co stało się teraz w Pani twórczości najbardziej symptomatyczne?
H.B.
Zrezygnowałam kilka lat temu z ceramiki, kiedy chciałam wrócić złamałam palec, ale już jest ok. Dałam tez spokój z olejami. Nie ma tyle miejsca na świecie, żeby pomieścić duże obrazy, a małych nie lubię. Minęły czasy malowania do szuflady, chyba, ze ma się męża dentystę.
A.H.
Co Panią inspiruje i daje impuls do tworzenia?
H.B.
Inspiruje mnie wszystko, poza idiotami i polską wiejską zabudową. Impulsem jest zwykle światło, ale przede wszystkim ludzie.
A.H.
Kogo Pani portretowała? Jakie relacje muszą się wytworzyć by postał dobry portret?
H.B.
Najlepiej rysuje się osoby piękne, wyraziste , mądre, eleganckie i zgrabne. O ile mamy do czynienia z kimś kto nie spełnia tych warunków, bardzo pomagają relacje finansowe. Portretowałam wszystkie osoby w tym kraju tego warte i nie mam żadnych szczególnych planów, poza pięknymi "pannami nikt" pozującymi do aktu.
A.H.
Kto Pani najbardziej z portretowanych zapadł w pamięć i dlaczego?
H.B.
Nikt mi nie zapadł najbardziej, bo portret, to normalny seans psychologiczny, tyle, że nie każdy się otwiera, ale każda osoba ma w sobie małe piekiełko warte rozszyfrowania.
A.H.
Częściej portretuje Pani kobiety. Czasem w relacjach z mężczyznami. To zawsze jednak kobiety wydają się być bardziej wyraziste, "charakterne"? Czy mam rozumieć że, kobiety mają w sobie coś szczególnego? Bardziej odpowiadają Pani artystycznej wrażliwości?
H.B.
Nie widzę różnicy płci w modelach. Może być ktokolwiek, zwierzę, ptak, dzbanek, ławeczka. Kobiety lubię, ale nie są mi konieczne do pracy.
A.H.
Czy swoje malarstwo, a myślę tu głównie o Pani obrazach "anegdotycznych", oceniłaby Pani jako feministyczne?
H.B.
Raczej tak, bo kobiety są zawsze piękne i dominujące. Kotki - faceci, którymi ozdabiam obrazy, to mali masochiści, lub podstępni erotomani, ale wszystko w obrąbie żartu, oczywiście, bo muszę nadmienić, że mam aż za duże poczucie humoru, więc proszę się nie przejmować ostrością mojego widzenia.
A.H.
Jak wygląda sesja w Pani firmie portretowej?
H.B..
Zapraszam po fryzjerze, manicurzystce, wizycie u stylisty w pięknym futrze i kapeluszu, lub w biżuterii, a najlepiej nago, po solarium.
A.H.
Pani Hanno daje się Pani namówić na "uatrakcyjnianie" modela mówiąc wprost czy idzie Pani na kompromisy w imię próżności portretowanych?
H.B.
Pewnie, że tak, tak jak producent auta idzie na kompromisy i żeby je sprzedać robi jak najwygodniejsze, a nie kontrowersyjnie niemiłe siedzenia. Akurat portrety na zamówienie, to normalna praca, jak u fotografa, tyle, że duszy. Każdy chce wyglądać lepiej niż naprawdę.
A.H.
Pani obrazy "anegdotyczne" są bardzo ekspresyjne i sugestywne wydaje się, że każda opowiada historie. Ciekawa jestem na ile czerpie Pani z rzeczywistych zaobserwowanych wydarzeń a na ile jest to swobodna kreacja imaginacji?
H.B.
W stu procentach moje prace poza zamówieniami, to wyobraźnia. Czy widziała Pani kiedyś kota-Turka w szarawarach tańczącego tango z kotką z wielkim biustem i na szpilkach?
A.H.
Pani Hanno, wystawa będzie prezentować różne prace: autoportrety, pejzaże, ilustracje do kart tarota... Co będzie kluczem całej wystawy. Jaki będzie jej tytuł i wspólnych mianownik?
H.B.
Tytuł powinien być abstrakcyjny , ale ja nie daję tytułów wystawom, lubię tytułować swoje książki. Mianownikiem będę ja.
A.H.
Ile zaprezentuje Pani prac na wystawie w Galerii SD i w jakich będą technikach?
H.B.
Na wystawie będzie około 40 prac. Pastele- pejzaże i portrety, akwarele- karty do tarota , moje zwykłe żarty akwarelowe i collages na rożne tematy. Dużo prac powstaje tego lata.
A.H.
Czy coś będzie wyróżniało sierpniową wystawę w Galerii SD od poprzednich Pani wystaw?
H.B.
Nic. Moje wystawy mówiąc skromnie zawsze są podobne, za to porządnie i świadomie zorganizowane. Tego nauczyłam się w Stanach.
| © SD Galeria, wykonanie © SD, 2006 |